Dopalacze i zioła szamana - cogito?, ergo sum??

17 marca 2010 - Środa

Prof. dr hab. Jolanta Zawilska (Uniwersytet Medyczny w Łodzi, Instytut Biologii Medycznej PAN, Łódź)

W 2008 roku otworzono pierwszy w Polsce sklep z tzw. „dopalaczami”. Obecnie sklepy te można spotkać w wielu miastach pod różnymi nazwami. Są one reklamowane na rozmaite sposoby, tak aby oferowany w nich asortyment, stale powiększany i urozmaicany, mógł dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców. Znacznie szersza i bardziej atrakcyjna jest oferta internetowa. Nie należy się zatem dziwić, że zainteresowanych i kupujących wciąż przybywa. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w prasie i TV pojawiło się wiele doniesień nt. „dopalaczy”. Dyskutowano o potencjalnych zagrożeniach związanych z ich stosowaniem, porównywano działanie „dopalaczy” z efektami wywoływanymi przez inne substancje psychoaktywne, głównie narkotyki. Czy jednak potrafimy wymienić te najczęściej stosowane „dopalacze”, powiedzieć jak działają, czy mogą być niebezpieczne, a jeżeli tak, to dlaczego? Termin „dopalacze” może sugerować, że są to związki o działaniu psychostymulującym, które powodując przypływ energii, pozwalają intensywnie żyć, bawić się i - otwierając wrota pamięci – uczyć się. Tak jednak działają tylko niektóre z nich. Wśród popularnych obecnie „dopalaczy” dominują bowiem związki psychozomimetyczne pochodzenia roślinnego, w tym enteogeny. Przyjrzyjmy się stanom naszego ducha, umysłu i ciała pozostających pod wpływem klasycznych psychostymulantów: amfetaminy i jej pochodnych, oraz psychodelicznych roślin szamanów.

DANA PTBUN Instytut Nenckiego Polityka Komitet Neurobiologii PAN Neurokognitywistyka SOJUZ Studio